Mistrz Joe Hisaishi – japoński czarodziej muzyki

Joe Hisaishi to jeden z najbardziej wybitnych kompozytorów japońskich, swoją wieloletnią pracą stał się także najbardziej wpływową postacią jeżeli chodzi o branże muzyki instrumentalnej. Dla mnie jest to kompozytor światowej klasy bije na głowę takie tuzy jak Zimmera czy Djawadi. Jednakże przez krytyków jest niedoceniany z powodu tego że wiele, głównie swoje najlepsze dzieła poświęca jako tło muzyczne dla filmów animowanych (tj.  w bliskiej współpracy ze studiem Ghibli), co dla wielu jest infantylne.   Jednak wystarczy posłuchać jego muzykę, a łatwo możemy się przekonać o klasie tego twórcy muzycznego.

Poniżej przedstawiam wideo z koncertu A Wish to the Moon  (1:30 min) oraz dwugodzinny koncert w Budokan na 25lecie Studia Ghibli. Pokazuje to że jest także utalentowanym fortepianistą i dyrygentem.

 

 

 

Jeszcze 15 min koncert z filmu opowiadającego historię księżniczki Kaguyi:

 

Prawdziwe piękno muzyki.

Reklamy

Jednoręki bandyta – darmowe kasyno

Domy gry, kasyna także te internetowe oferują łatwe pieniądze, wystarczy rzucić kostką, pociągnąć za rączkę i mamy szansę na wygranie dużych pieniędzy. Szansę i tylko tyle.

Wielu ludzi ten sposób rozrywki uzależnia, wydając coraz więcej pieniędzy. Na takich ludzi jest sposób.  Czyli należy dać im narzędzie które nie będą tracić pieniędzy, tych prawdziwych, a grać mogą do woli. W sieci takich zabawek jest mnóstwo wystarczy skorzystać, a frajdy mimo że często nie mają żadnych rankingów (w kasynie też nie ma) jest tyle samo, ale stresu mniej, a pociągać za rączkę możemy miliony razy.

Jeden z takich jednorękich bandytów można spotkać tutaj: http://clintbellanger.net/karma/

Prosta gra, mająca pieniądze w formie KARMY oraz kilka zasad nagradzania. Można zobaczyć w ten sposób, jak kasyna na nas zdzierają, dając nam złudne wygrane. W sumie sama nazwa jednoręki bandyta pochodzi od tego że to maszyna do okradania ludzi :)

jednoreki_bandyta

Takiego mini bandytę można „zainstalować” także na własnym serwerze, dla co sprytniejszych, można dodać jakieś rankingi, zwiększyć początkową pulę powiększyć ilość bandytów na stronie i grać np. 10 w tym samym czasie :)

Pobrać legalnie i rozpowszechniane jest na zasadach Creative Commons można tutaj: https://github.com/clintbellanger/Karma-Slots, a twórcą programu jest: Clint Bellanger.

Luźna interpretacja o wielkim wybuchy

Niżej luźna kontynuacja luźniej związana z zasadniczym tematem książki (Księga Rymów) z pozycji kogoś nie lubiącego dość prymitywnej hipotezy ‚wybuchu wielkiego granatu’ bowiem dostrzegł parę sprzeczności w fizyce i tzw. kosmologii, jest to rodzaj kosmologii bez minus nieskończoności.

**Konsekwencją wszechświata z dodatnią krzywizną jest to, że taki wszechświat z zewnątrz nie różniłby się niczym od czarnej dziury, nic by się z niego nie wydostawało nawet kwanty światła, czyli wszechświat z dodatnią krzywizną jest praktycznie dla obserwatora z zewnątrz czarną dziurą, więc wiemy jak wygląda czarna dziura od środka, czyli teoria wielkiego wybuchu, zamienia się nam w teorię wielkiej implozji głównie względnych wymiarów cząstek materii wewnątrz czarnej dziury, względne oddalanie się czyli tzw. ucieczka galaktyk, byłoby wynikiem proporcjonalnie malejących wymiarów cząstek materii, co powodowałoby pozornie względne zwiększanie odległości miedzy galaktycznych.

Horyzont takiego wszechświata z dodatnia krzywizną zależny jest od masy materii wewnętrznej czyli im więcej materii wewnątrz wszechświata tym większy jest promień jego czarnej dziury dla obserwatora z zewnątrz. Taki wszechświat jest też paradoksalny, bo dla obserwatora ‘z zewnątrz’ obserwator ‘z wnętrza’ czarnej dziury miałby informację o istnieniu czarnych dziur w czarnych dziurach, czyli czarna dziura w czarnej dziurze, a w tej czarnej dziurze jeszcze jedna czarna dziura itd. w głąb, choć masy tych czarnych dziur musiały by się sumować istnienie nieskończonego ciągu kolapsów jest więc niemożliwe, bo prowadzi to do nieskończenie wielkiej masy czarnej dziury więc również nieskończenie wielkiego jej horyzontu, inaczej ”wszystko” znajdowałoby się pod jej horyzontem.

Inną konsekwencjom faktu rozpadu protonu osiągającego prędkość podświetlną na trzy bariony, jest to, że jeden proton spadający na horyzont czarnej dziury teoretycznie osiągając prędkość światła powinien w ciągłej reakcji rozpadu łańcuchowego w postępie geometrycznym kreować w stosunku ilościowym 1 do 1 materię i antymaterię w tzw. nieskończoność (+ jeden proton początkowy reakcji), bowiem doświadczenie wyklucza osiągnięcie nieskończenie wielkiej masy jednej cząstki, czyli w czarnej dziurze było by równie wiele materii i antymaterii co równa się wielkiemu wybuchowi, eksplozji czystego światła, bezmasowego światła więc anihilacji materii i zaniku pola grawitacji.

Pojawia się też nam tutaj zagadnienie dwóch horyzontów o cechach horyzontu czarnej dziury, czyli horyzontu wszechświata z dodatnią krzywizną i horyzontu czarnej dziury znajdującej się w tym wszechświecie i ich wzajemnego zachowania tzn. horyzonty te będą się do siebie zbliżać w miarę tego jak będzie rosła masa czarnej dziury i czy nałożenie się ich nie było by płynne. Pojawia się też pytanie czy horyzont (promień kuli) czarnej dziury o masie równej masie wszechświata z dodatnią krzywizną, jest równy horyzontowi (promieniowi kuli) wszechświata z dodatnią krzywizną przestrzeni, według fizyki materia w czarnej dziurze dąży do minus nieskończenie małego punktu, więc czy czarne dziury są fizycznie możliwe bowiem prowadzą one do paradoksalnego dążenia materii w nich zawartej do minus nieskończenie małego punktu, a jak wiemy natura unika paradoksu nieskończoności.

Inną pytaniem jest to czy dwa takie same fizycznie fotony, biegnące z dwóch przeciwnych kierunków ale na tej samej prostej nie powinny się wygaszać czyli czy nie dochodziłoby do zaniku energii, jakiś eksperyment z dwoma laserami skierowanymi do siebie wiązkami promienia, na tej samej prostej by to wyjaśnił.

Pole grawitacyjne materii (jednego protonu) nie może się rozchodzić w nieskończoność, bo w sumie miałoby nieskończenie wielką energię, czyli grawitacja jest energią wypływającą z przestrzeni, a nie z materii.

Jeśli liczba barionowa w reakcjach syntezy pierwiastków wewnątrz gwiazd jest zachowana, to czy nie jest to perpetum mobile, bowiem gwiazda przez miliardy lat dokonuje syntezy wodoru i helu w cięższe pierwiastki emitując olbrzymie ilości energii by wytworzyć pierwiastki ciężkie, które w reakcji neutronizacji żelaza (1Fe rozpada się na 13 He + 4n) lub półrozpadu wracają do pozycji wyjściowej czyli zamieniają się w pierwiastki lżejsze hel i wodór, więc wytwarza lekkie jądra które w innej gwieździe mogą znów brać udział w reakcji syntezy helu w cięższe pierwiastki emitując olbrzymie ilości energii, więc energia nie jest związana z materią tylko z przestrzenią która jest polem czasu, energii, grawitacji, sama materia poddaje się tylko biernie oddziaływaniom z tym polem przestrzeni-energii-grawitacji wskazuje na to fakt, że prawo dźwigni (dajcie mi punkt podparcia a dźwignę ziemię) i grawitacji rośnie i maleje w postępie geometrycznym czyli związanym z długością ~ odległością punktów w przestrzeni, więc jest tak samo wynikiem natury przestrzeni.

Wracamy teraz do praw nieskończoności czy powstanie materii nie jest wynikiem działania praw nieskończoności, którym podaje się przestrzeń która nie może rozchodzić się w nieskończoność tylko musi się czymś kończyć, więc kończy się materią, protonem, cząstką materii która jest pęknięciem przestrzeni, inaczej mówiąc linia prosta poprowadzona w przestrzeni musi natknąć się na swój koniec, czyli koniec przestrzeni jej pęknięcie, czyli punkt materialny który iskrzy protonem, tak jak materialny przerwany przewód elektryczny iskrzy łukiem elektronów.

Więc hipotetyczna krystalicznie pusta przestrzeń musi zapełniać się pyłem pęknięć zwanym materią-protonami, a co jest konsekwencją praw nieskończoności, bowiem nic nawet przestrzeń nie może rozchodzić się w nieskończoność bez końca, końcem przestrzeni jest materia, końcem materii jest przestrzeń, to, że materia powinna w pewnych okolicznościach zanikać przechodząc w przestrzeń jest trudniej zrozumiałe ale taka jest konsekwencja powyższych słów, materia ma bowiem przynajmniej kilka dostrzeżonych przez nas możliwości uniknięcia paradoksu czarnej dziury, (1) czyli zanik wygaszenie materii pod horyzontem czarnej dziury czyli ekspansja przestrzeni wielkiej pustki, (2) anihilacja antymaterii i materii która powstaje w równej ilości podczas spadku materii pod tzw. horyzont czarnej dziury więc jej masa lub energia rośnie w nieskończoność nawet w wypadku spadku jednego protonu po jej horyzont, dochodzimy więc do wniosku, że materia i przestrzeń znajdują się w swego rodzaju równowadze dynamicznej, napięcia pustej przestrzeni powodują kreację materii, nadmiar materii powoduje jej zanik wygaszenie i ekspansję pustki.

Być może by uniknąć paradoksu czarnej dziury, dochodzi do znacznie prostszego procesu po prostu materia spadająca pod hipotetyczny horyzont czarnej dziury, traktuje go jak lustro i zmienia znak czyli staje się częściowo antymaterią i po anihilacji z materią doprowadza do utraty masy bowiem fotony nie mają masy i taka hipotetyczna czarna dziura staje się eksplodującą bezmasową kulą światła, można przecież teoretycznie wyprodukować antymaterię którą byśmy zrzucili na czarną dziurę o 4 masach słońca w ilości 3 mas słońca (antymaterii) i czarna dziura po anihilacji materii i antymaterii musiałaby się otworzyć jako, że fotony nie mają masy, czy natura jest głupsza i musi fundować sobie czarne dziury zamiast zamienić materię w antymaterię unikając osobliwości. Zapomnieliśmy o naszych prawach nieskończoności “żadna wielkość nie maleje ani nie rośnie w nieskończoność” co wyklucza istnienie czarnych dziur, dlatego w centrach gromad galaktyk nie znajdują się jakieś wielkie czarne dziury tylko wielkie galaktyki eliptyczne, gdyby tam pod horyzont czarnej dziury spadały galaktyki to powinno się tam zaobserwować czarne powierzchnie dziur o wielkich promieniach porównywalnych z promieniami (i) galaktyk(ami malowniczo spadającymi jednym ramieniem w czarne dziury).

Nawet niekonieczne jest wygaszanie czy zanik materii, by uniknąć paradoksu czarnej dziury, wybuch supernowej kiedy dochodzi do neutronizacji żelaza, może być innym wyjściem natury unikającej osobliwości czarnej dziury, mianowicie dochodzi do rozbicia ciężkich atomów na neutrony które uciekają z prędkościami przyświetlnymi jako tzw. promieniowanie kosmiczne, wyprzedzając otoczkę cięższej materii, później neutrony zamieniają się w atomy wodoru by po milionach lat wyhamować w wielkich pustkach tworząc w nich obłoki wodoru, które zapadają się w nowe jasne wodorowe galaktyki, które z czasem opuszczają wielką pustkę spadając na ścianę galaktyk spływając po tych ścianach do miejsc największej gęstości galaktyk czyli przecięć tych ścian, gdzie w wielkich galaktykach eliptycz-nych cD dochodzi do podobnego procesu jak w supernowych czyli zamiany ciężkiej starej materii w neutrony które wracają z wielkimi prędkościami do miejsc o małej gęstości materii czyli wielkich pustek, w galaktykach cD które są do kilkuset razy cięższe od naszej galaktyki może dochodzić do ciągłego procesu neutronizacji ciężkich pierwiastków, czyli stacjonarnego(ciągłego) wybuchu gigasupernowej w ich jądrze, tylko pytanie jaki proces dostarcza energii do neutronizacji ciężkich pier-wiastków? Spadek materii w polu grawitacyjnym, ale jaka jest jego mechanika?

Możliwe, że przez zamianę siły przyspieszenia grawitacyjnego na energię rotacji która kreowała by antymaterię co zdają się sugerować wirujące gwiazdy neutronowe (pulsary), we wnętrzu presupernowej dochodziłoby do obrotu jej jądra, a raczej powierzchni równikowej sztywnego neutronowego jądra z prędkościami świetlnymi (licząc na palcach 100 km średnicy jądro neutronowe wirujące z częstością 1000 razy na sekundę osiąga świetlną prędkość kątową w swej równikowej części), zgodnie z doświadczeniem protony materii osiągającej prędkość światła, kreują 2 protony i 1 antyproton (1 do 1 materię i antymaterię), czyli na równiku wirującego neutronowego jądra powinno dojść do kreacji antymaterii, anihilacja tej antymaterii i materii jest odpowiedzialna za gwałtowne wybuchy supernowych. W tym wypadku w jądrach (radio)galaktyk mogłoby wirować setki(milionów) gwiazd neutronowych (najnadneutronów) które wzajemnie się przyspieszając nadawały by sobie prędkości świetlne co powodowało by ich rozpad na materię i antymaterię i ich anihilację w gigantycznych wybuchach stacjonarnych do czasu wyrzucenia nadmiaru materii z tego obszarze przestrzeni, promieniowanie kosmiczne czyli protony 90% i jądra innych atomów 10% pędzących z prędkościami przyświetlnymi, może mieć taki rodowód, skład promieniowania kosmicznego z grubsza odpowiada składowi materii galaktyk (stąd tzw. pierwotne proporcje materii w kosmosie).

Sam wybuch Supernowych byłby dwojakiego rodzaju kiedy powstaje jeden pulsar, czyli wybuch równikowy wybucha pierścień antymaterii na równiku jądra masywnej gwiazdy, jądra wirującego z prędkością światła, drugi rodzaj pulsar wielokrotny, dwa lub więcej nadjądra (najnady neutronowe) wirujące wokół wspólnego środka ciężkości, prędkość światła osiągałaby wtedy materia na powierzchniach zwróconych na zewnątrz wirujących wokół wspólnego środka quazipulsarów, tworzona tam nowa materia czyli antymateria i materia opóźniana byłaby poprzez rozpad czyli kreację materii i cofałaby się w kierunku przeciwnym do kierunku obrotu podwójnego pulsara, chyba by spadała do środka wirującego układu by tam ulec anihilacji, ze względu na to, że quazipulsary ograniczały by ten wybuch w stronę równika byłby to wybuch rozchodzący się w kierunku biegunów osi wirowania układu tych gwiazd neutronowych.

[W przypadku gdyby dwie neutronowe gwiazdy o średnicy 100 km oddalone od siebie o 100 km obiegały by wspólny środek masy to wirowały by z częstością ok. 300 razy na sekundę by zwrócone na zewnątrz ich powierzchnie osiągały prędkość światła, możliwe, że średnice gwiazd neutronowych są mniejsze nawet 10 razy czyli mają ok. 10 km średnicy wtedy wir materii kręciłby się z częstością 3000 razy na sekundę.

Jeśli wyobrazimy sobie pulsar o 100 kilometrowej średnicy na biegun którego spada zjonizowana materia powodując, że jego masa przekracza masę podświetlną tak, że jego powierzchnia równikowa zaczyna wirować z prędkością światła, to zacznie się reakcja kreacji materii i antymaterii na jego równiku które anihilując powinny dawać błyski wysokoenergetycznego promieniowania, wtedy ten pulsar powinien kręcić się z częstością 1000 razy na sekundę, byłby to proces stacjonarny dopóki spadała by na niego materia mógłby on osiągać równikową prędkość światła swej materii w sposób stały tzn. może liniowo ale możliwie, że pulsując tzn. następuje wybuch antymaterii i materii którzy wyrzuca nadmiar materii z pulsara wtedy on zwalnia obrót ale spada na jego biegun jakaś ilość materii która powoduje, że przekracza on znów masę dopuszczalną dla pulsara wtedy przyspiesza wirowanie następuje kreacja antymaterii i nowy wybuch itd.].

Widać z powyższego, że negujemy czarne dziury poglądem o wręcz przeciwnym procesie w punktach największego inaczej neutronowego zagęszczenia materii, czyli wywodzimy, że materia nie może spaść pod horyzont więc dokonuje coraz szybszego obrotu, a kiedy osiąga kątową prędkość światła na obrzeżu wiru materii, dochodzi do kreacji antymaterii i materii która anihilując dostarcza energii do gigantycznych wybuchów w supernowych, kwazarach oraz innych tego typu źródłach energii, czyli, że nie ma czarnych dziur, są za to świetlne wiry materii gdzie dochodzi do erupcji gigantycznych ilości energii, które przy okazji niszczą starą materię rozbijając ją na protony i inne atomy w proporcji jaką znajduje się w promieniowaniu kosmicznym. Nie jest to jakieś całkowite zaprzeczenie obowiązującej fizyki w przypadku czarnej-dziury kontra białego~świetlnego wiru materii, bowiem w obu tych przypadkach dochodzi do osiągnięcia prędkości światła przez materię raz spadając pod horyzont czarnej dziury drugi raz na brzegu wiru materii skutki są co prawda diametralnie przeciwne nieskończony kolaps kontra gwałtowny acz skończony wybuch materii stąd to drugie rozwiązanie wydaje się nam niesprzeczne z prawami nieskończoności, bo unika osobliwości.

Inną konsekwencją powyższych słów jest to czy możliwy jest wszechświat nieskończony przybliżony model skończonego wszechświata to roztrząsany model wszechświata o przestrzeni z dodatnią krzywizną analogiczny do czarnej dziury odciętej od nas czarnym horyzontem wszech zniszczenia (choć bywa opisywany jako niekataklizmatyczny czyli bez sensacyjny i miękki), dziś my istniejemy poza teoretyczną czarną dziurą, więc możliwe jest istnienie materii i innych wszechświatów na zewnątrz horyzontu takiego wszechświata, już wyżej rozpatrywaliśmy mechanikę wszechświata stacjonarnego, bez minus nieskończoności. Jednak czy plus nieskończonego?

Jest to problem czy sama nieskończoność jest możliwa, czy zbiór elementów może być nieskończony, chociaż żaden z elementów tego zbioru nie może być nieskończony, czyli czy wszechświat-nieskończoność elementów materii, przestrzeni, czasu może istnieć fizycznie. Myślimy, że jednak nieskończoność skończonych elementów jest możliwa, choć istnienie bezkresu jest niewyobrażalne i niepoliczalne, gdzieś w nieskończoności ten świat już się zdarzył żyli wszyscy ludzie popełniali te same uczynki i dawno przeminęli, cokolwiek zrobimy już to gdzieś było, choć gęstość takich idealnie podobnych światów jest w nieskończoności niepoliczalnie mała, oraz w ogóle nieobliczalna, zmiennych jest zbyt dużo i są zbyt wielkie np. ilość atomów ziemi razy czas zdarzeń, ilość ich możliwych połączeń chemicznych, przemian promieniotwórczych, możliwość zwiększania i zmniejszania ilości materii na ziemi, wielkość gwiazdy, siła, natężenie promieniowania kosmicznego, razy masa naszej Galaktyki, to wszystko oddziałuje na rozwój ziemi, niepoliczalnie razy częściej zdarzyło się tak, że historia potoczyła się całkiem inaczej.

A mimo to jest idealnie nam podobnych światów nieskończenie wiele, bo nie można wyobrazić sobie kresu czyli końca obojętnie czy zamkniętego w swych trzech wymiarach świata czarnej dziury, czy świata zamkniętego w jakichś hipotetycznych innych wymiarach, bo czy w jakiejś odległości trylionów999 lat świetlnych od tego wszechświata nie może znajdować się jakiś inny wszechświat innym zagadnieniem jest to czy prawa tzw. stałe fizyczne są takie same w całej nieskończoności to znaczy czy obowiązują też w odległości np. bilionów setek miliardów trylionów999 lat świetlnych, czy może tylko jakiś splot prawdopodobieństw zadecydował o takim, a nie innym fizycznym ich zaistnieniu, chyba, że stałe fizyki nie są wszędzie takie same, bo gdyby nie były takie same nie mielibyśmy problemu z powtarzalnością światów w nieskończoności (mamy tu więc dalej problemy z + nieskończonością, może jakiś ratunek w chaosie?).

Jaki wszechświat wydaje się nam najprawdopodobniejszy, jesteśmy za światem stacjonarnym nieskończonym z materią i przestrzenią znajdującą się w równowadze dynamicznej, np. promieniowanie reliktowe może być refleksem paradoksu fotometrycznego, najliczniejsze w przestrzeni mogą być czarne karły i stąd promieniowanie w temperaturze bliskiej temperatury ciała doskonale czarnego, więc promieniowanie reliktowe niekoniecznie musi świadczyć na rzecz wielkiego wybuchu, paradoks grawimetryczny nie musi występować bo grawitacja jest wynikiem oddziaływania przestrzeni na materię, czyli to przestrzeń odpycha materię, a nie wynika z sił pola kreowanego z materii (czy pole protonu który anihiluje z drugim antyprotonem rozchodzi się w nieskończoność skoro proton istnieje tylko chwilę), na błędność teorii wielkiego wybuchu wskazują dwa fakty tzw. efekt brakującej materii tzn. ruch materii w kosmosie odbywa się z takimi prędkościami jakby było dziesięć razy więcej materii i fakt obserwacyjny oddalania się elementów materii wewnątrz kwazarów z prędkościami wielokrotnie większymi od prędkości światła, czyli te oba efekty obserwacyjne mogą wynikać z przeszacowania odległości obiektów kosmicznych, nie jest to jedyne wytłumaczenie, możliwe jest to, że czas nie wszędzie biegnie tak samo jak wiemy czas obiektów poruszających się z prędkościami porównywalnymi do prędkości światła biegnie wolniej, więc czy w szczególnych warunkach czas nie biegnie dużo szybciej, np. w tunelu przestrzeni wokół strug materii wyrzucanych z kwazarów czas biegłby dziesięciokrotnie szybciej więc stąd by relatywnie w stosunku do nas mogły owe strugi materii poruszać się z prędkościami dziesięciokrotnie większymi od prędkości światła.

Gdybyśmy przyjęli lub dowiedli, że ten wszechświat jest skończony to musielibyśmy uznać, że prawdopodobieństwo jego sztucznego pochodzenia jest duże i jest to np. rodzaj symulacji komputerowej w jakimś superprocesorze nadinteligencji, co to znaczy “pochodzenia sztucznego” czyli np. pochodzenie z kaprysu jakiegoś boga, tylko wtedy jaki jest naturalny wszechświat boga, podobny do naszego? Najprawdopodobniej, a może też ów hipotetyczny bóg należy do naszego wszechświata, lub jest on z eterycznego świata niewidzialnego-przestrzeni analogicznego do naszego świata czyli co do struktury jakaś republika wolnych duchów, wywierająca w nadsubtelny sposób wpływ na nasz świat, poza tym obliczenia wszystkich możliwych zdarzeń były by według nas niepoliczalne zakładając wolną wolę ludzi, chyba, że ten świat i jego prawa naturalne to ułuda i wszystko jest zdeterminowane (obliczone), tak jak to się dzieje w prymitywnych symulacjach dla jednego, dwóch, trzech… graczy, więc czy ten świat jest naturalny, a może to tylko czyjaś szarada, symulacja, gra, igraszka, zabawka?

I wtedy rodzi się pytanie kto tu z kim gra, oraz o jaką stawkę idzie ta gra? Dewa, Boga z Demonem, Asurem o dusze? Ale po co komu dusze? No cóż niewolnicy bez wolnej woli, niektórym są potrzebni. Ale czy nie lepsze są automaty. Czy ten świat to fabryka dusz? Czy może jednak nie? A może to jest bardziej prymitywna gra i chodzi tu o to czyj zawodnik czyli rasa, naród wygra, a dla zwycięzców życie wieczne w ułudzie istnienia ~ do czasu zakończenia gry, przez znudzonych grą… przedwiecznych…

http://svasti.org/cd/Izwor/apo_plik/ktekst.htm

Dżentelmeńskie czynności związane z ubiorem

Pewnego czasu spotkałem się z problemem jakim jest ubiór garnituru, wiązanie krawatu i cóż mam powiedzieć, było pechowo, bo absolutnie nie miałem pojęcia o takich czynnościach. Takie rzeczy wynosi się z domu, bo szkoła nie uczy w ogóle savoir vivre ubioru, co skutkuje też braku wiedzy u naszych rodziców którzy unikają jak ognia oficjalnych strojów. Chociaż mnie wiązania krawatu nauczył ojciec, to znam „tatusiów” innych osób które nawet w wieku 50 lat mają z tym problem.

Jednakże w tym artykule chciałbym przedstawić filmy stworzone przez Łukasza Kielbana z czasgentlemanow.pl, który w bardzo przestępny sposób, a zarazem profesjonalnie pokazuje jak powinniśmy wiązać krawat czy muszkę czy składać poszetkę i dlaczego warto zwracać na te rzeczy uwagę przy ubiorze. Mnie te filmy zainspirowały do baczniejszego przyglądania się swojej garderobie i także ubieraniu się, zainspirowały to pewnych czynności które osobiście bardzo lubię.

Zacznę od bardzo ciekawego filmu Nie szata zdobi dżentelmena, a następny film to właśnie o wiązaniu krawata czyli najmłodsze dziecko tego twórcy,  blogera w momencie pisania tego postu.

Jak wiązać krawat?

Jak wiązać muchę?

Poszetka: układanie i wybór

Trochę o kapeluszach:

Może jeszcze w przyszłości wrzucę jakieś filmy lub także artykuły pana Łukasza, ale myślę że zainteresowani tematem szybko znajdą więcej treści i  poczytają to co ma do zaoferowania ten bloger na swoim blogu czy na kanale Youtube.

Polski poliglotyzm na tle Europy – nie wypadamy tak źle

Jestem z tych osób która uważa że powinniśmy odbudować międzynarodowość języka polskiego. W końcu przez kilka stuleci był to ważny język dyplomacji w Europie, często używany obok łaciny, a później francuskiego, włoskiego czy angielskiego. Niestety rozbiory popsuły prestiż naszego języka i został zdegradowany do okręgówki języków jako język pospólstwa, a nie wysokich klas.

Sam uczyłem się kilku języków: angielski, niemiecki, francuski ale także esperanto, gdybym znalazł więcej czasu to chętnie pouczyłbym się języka rosyjskiego (a raczej cyrylicy :p), włoskiego, japońskiego lub chińskiego i naszego Sławiańskiego języka. Taak!

Często nam mówią że Polacy są daleko w tyle w znajomości języków obcych, ale patrząc na kraje Unii Europejskiej uważam że nie wypadamy tak źle. Najwięcej poliglotów jest w krajach skandynawskich oraz krajach Beneluxu, tam przypada na mieszkańca ponad 2 języki. Kraje niemieckie oraz powiązane gospodarczo z Niemcami np. Grecja mówią dwoma językami obcymi.

Polacy są takimi średniakami, bo można powiedzieć ze tylko 50% mieszkańców zna inny obcy język. Ale nie mamy się czego wstydzić bo taką samą statystykę mają Francuzi czy Hiszpanie, a nawet Czesi.
Za to powody do wstydu a często to nam go wmawiają przez brak znajomości języków mają Brytyjczycy, Irlandczycy, Portugalczycy czy Włosi lub nasi braterski naród Węgrzy.

Doskonale to obrazują dwie grafiki która jedna jest wg mediany czyli najczęściej występujących wyników, a druga wg średniej na obywatela UE.

Zapraszam przeanalizowania.

number-of-languages

median-of-languages

O znaczeniu nazw odimiennych (eponimów) stosowanych bezmyślnie

Cesarz [lac.] – od imienia Juliusza Cezara. Znaczy to samo co „król” czyli po polsku „książę”, „kniaź”.
Gilotyna [fr.] – nazwana od nazwiska wynalazcy Józefa Ignacego Gilotyna, mimo jego sprzeciwu. Polski pomysł nazwy to „ucinacz głów”. „Krzesło elektryczne” też nie jest jednym słowem, ej!
Król – od imienia Karola zwanego Wielkim. Początkowo „kárl” uległo przestawce na „král” gdzie iloczas zmienił „barwę” na „o” a zanikając, swoim zwyczajem wybrzmiał w „u”. Polska nazwa to „kniaź”, „kniź” lub „ksiądz” stąd dzisiejszy „książę”, od „knigi” czyli „księgi”. Kniaź był na tym samym poziomie co król. Świadczy o tym pokrewieństwo zachodniego słowa „king, könig” z rodzimym „kniaź” (kniga>knig>king/könig).
Parasol [fr. par (przeciw) + sol (słońce)] – w użytku od lat 1570-tych, ochrona przed słońcem. Francuzi mają drugą nazwę „parapluie” na określenie ochrony przed deszczem. Polski pomysł nazwy ochrony przeciwdeszczowej to „deszczynka” a przeciwsłonecznej „słońcochron” lub „przesłonka”. Natomiast brakuje pomysłu…

View original post 159 słów więcej

Edukacja w Polsce czyli musimy otworzyć oczy na to co chce wprowadzić nam urzędnicy!

Spotkałem ostatnio video na Youtube o edukacji w Polsce o której opowiada dr Jerzy Laskowicz z UJ w Krakowie. Zdawałem sobie z tego sprawę już od wielu lat, także a autopsji, ale to co usłyszałem z ust doktora, to całkowicie mnie przeraziło.

Ten człowiek przedstawia 100% prawdę tego co się dzieje w kraju. Już na samym początku przedstawił może nie dosłownie ale odwróconą piramidę kształcenia. Trudniej dostać się do przedszkola niż na uniwersytety. Nawet w średniowieczu duchowni lub co mądrzejsze rody uczyli dzieci  czytać. Oczywiście jak dzieciak był nie ogarnięty, to szybko zaprzestano sobie marnowanie czasu dla tych dzieciaków i wracały do pasania zwierząt, ale pozostałe dzieci, wspinały się na edukacyjnej piramidzie i ci co byli najinteligentniejsi, zostawali inżynierami, duchownymi czy po prostu skrybami na dworach.

W Polsce (i pewnie nie tylko) co ciekawe mamy bardzo dziwne efekty bo:
– coraz więcej osób się uczy, ale poziom edukacji spada
– coraz więcej osób studiuje, ale poziom innowacyjności jest coraz niższy
– jest nakaz nauki matematyki, ale coraz mniej osób ma problemy z naukami matematycznymi (włącznie z tą matematyką)

Korepetycje: np. w Finlandii nie ma korepetycji, bo po prostu dzieci, uczniowie są dokształcani przez specjalnych nauczycieli zatrudnianych na etacie w szkole. A przecież ma bardzo podobne doświadczenia postsowieckie. I Finowie przodują w innowacyjności w ich sposobie kształcenia. Powinniśmy brać z nich przykład.

To i inne ciekawe kwestie związane z edukacją w Polsce, o tzw. darmowym podręczniku który demoralizuje uczniów, niszczy w zarodku ich sposób samodzielnego myślenia. Więc posłuchajcie tego mądrego człowieka: